niedziela, 15 kwietnia 2012

Jak zrobić show w polityce?

Beata Kempa z solidarnej polski wie jak zrobić show najlepiej w naszym nieszczęśliwym kraju.

Scenariusz godny największych profesjonalistów filmów akcji, a Szymon Majewski zamyka się w szafie i plącze, bo nigdy geniuszu Posłanki Kempy nie dosięgnie.

Tablid "Prawda-Falsz" atakuje po raz pierwszy ;)

piątek, 6 kwietnia 2012

Tajne więzienie CIA... znów

Podobno teraz w Polsce modny znowu temat tajnych więzień CIA w których amerykanie torturowali terrorystów. Dlaczego temat wrócił? Bóg jeden raczy wiedzieć, ważne że jest temat nie dotyczący emerytur tudzież rosnącej, wszechobecnej inwigilacji obywatela.


Nie jestem pewien które medium przywróciło temat na warsztat, wątpię żeby było to istotne. Ważne że Leszek Miler za którego panowania nad naszym krajem wynajem budynków gospodarczych i lotniska amerykanom się odbył ma być teraz postawiony za to przed trybunałem stanu. W owych aresztach terroryści mieli być przesłuchiwani metodami ogólnie uważanymi za tortury.

Leszek Miler podczas wywiadu w odpowiedzi na zarzuty że na takie tortury pozwolił wszystkiemu zaprzecza. Przekonującym głosem mówi że na polskiej ziemi nikt nigdy nikogo nie torturował, a już na pewno nie amerykanie i że nawet jeśli, to on nic nie wie i macie się odpieprzyć. Po dziesięciu sekundach Miler dodaje że "dobry terrorysta to martwy terrorysta". Jak takiemu nie wierzyć?

A co wiadomo w tej sprawie na 100% ?
Była willa w Kiejkutach którą amerykanie wynajmowali od państwa polskiego na dany okres czasu. Umowa jest ściśle tajna i wszyscy milczą w jakim celu willa została wynajęta, głośni politycy ówcześnie rządzący (Kalisz) twierdzi że przewinął się temat transportu więźniów, ale nikt nie mówił nic o torturach. Skąd się wzieły tortury?
Oto czysta spekulacja która niczym kłamstwo powtarzane miliard razy stało się prawdą.

Sprawa tortur wyszła na jaw po wycieku zdjęć z irackich aresztów na których amerykańscy żołnierze znęcają się nad więźniami. Od tamtego czasu żaden argument do przestawionych mózgownic wszystkich mediów na świecie nie trafiał; amerykańskie służby i terrorysta to muszą być tortury. A teraz przyjdzie za to płacić Milerowi bo wynajął na taką akcje willę amerykanom.


Na mieście ptaszki ćwierkają że jeśli tortury się potwierdzą to Miler pójdzie przed trybunał stanu. No cóż, nie pójdzie, bo żeby tortury się potwierdziły musiała by się do tego przyznać amerykańska władza, i chyba każdy wie że nie ma co na to liczyć.

Kwestia zakresu odpowiedzialności za jaką Miler miałby odpowiadać jest zagadkowa, i czy Kwaśniewski nie jest przypadkiem równie odpowiedzialny jako ówczesny prezydent .

Uwaga! Argumentacja teraz będzie :P
Teoretycznie, osoba która wynajmuje mieszkanie podmiotowi zwanemu dalej lokatorem nie ponosi odpowiedzialności za morderstwo dokonane w tym mieszkaniu przez lokatora na osobie trzeciej. 
Z drugiej strony gospodarz powinien wiedzieć jakiemu typowi człowieka swoje mieszkanie podnajmuje, i że ma do czynienia z mordercą powinien się domyśleć.

Czy Miler powinien przewidzieć oczywiste? A może nie odrobił lekcji z 'amerykańskiego postępowania z terrorystami po 9 września 2001'. Cokolwiek by z tych kalkulacji nie wychodziło odpowiedzialności za czyny innej nacji na terenie swojego kraju ponosić nie powinien. Zwłaszcza jeśli mowa o tak ważnym sojuszniku który traktuje nasz kraj gorzej niż wycieraczkę do butów, jakimi są Stany Zjednoczone.

A kwestia moralności? Ludzie są przewrażliwieni w tym temacie, zwłaszcza w krajach zachodu. I ciężko mi zrozumieć ten tok myślenia w którym z (załóżmy że groźnych) terrorystów informacje wydobywa się po dobroci. Zapamiętajcie sobie ludzie że Oni się nie pierdolą i głowy turystom ucinają dla sportu, jak sobie wyobrażacie uzyskiwanie informacji od takich osób podczas normalnego przesłuchania.

CIA się scfaniło. zrobiło to na terenie innego kraju za co nie muszą odpowiadać. Właśnie dla tego mają więzienie dla terrorystów na Kubie. Chcesz walczyć z CIA? Good Luck Son! Prawdziwe życie to nie raport mniejszości :P

GET OVER IT! Są ważniejsze sprawy na tym świecie od losu kilku muzułmanów.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

prostytutki? Just how you like it!

A więc nie zaczyna się myśli od "a więc", jednak potrzebuje szybkiego chwytliwego tematu gdyż spóźniłem mój piątkowy wpis. Tym razem witamy w Hiszpanii, tamtejsi alfonsi wymyślili ciekawy sposób na  ulepszenia w prowadzeniu interesu: Kody kreskowe w postaci tatuażu na ciałach dziewczyn.

Historia zasłyszana od niezawodnych młodych gniewnych (młodzi to oni byli, teraz są starzy wkurwieni) The Young Turks. Show tworzony i pokazywany w stanach a także transmitowany na cały świat poprzez YouTube, od niedawna również w telewizji "Current". Muszę ich zareklamować bo jak nikt inny potrafią docierać do najlepszych treści informacyjnych.

Ale starczy reklamy, prawdopodobnie znaleźli info na Huffington post do któego zamieszczam link, wideo do obejrzenia poniżej. A dlaczego wiadomość uważam za ciekawą/wartą zaznajomienia się? Ponieważ problem prostytucji istnieje, problem pod nazwą: Dlaczego to jeszcze nie jest legalne?


Powyższe wideo oprócz oczywistej hańby w postaci tatuowania kobiet niczym więźniów hitlerowskich w czasach słusznie minionych, zawiera bardzo istotny komentarz odnośnie legalności prostytucji we współczesnym świecie. Zawód ten podobno jest najstarszy na świecie i jeśli spojrzeć na to okiem subiektywnym, potrzebnym zarówno kiedyś jak i dziś. Gdyby prostytucja, czyli świadczenie usług seksualnych za pieniądze była legalna, świat nie potrzebowałby takich alfonsów którzy sprowadzają dziewczyny z biednych krajów obietnicami normalnej pracy następnie zmuszając je do sprzedawania ciał pod pręgierzem. Albo to jest ten różowy świat jaki sobie wolnorynkowiec może wymyśleć. Dziewczyna sprzedająca takie usługi zarabia uczciwe pieniądze za uczciwą pracę, a zaspokojenie płci przeciwnej jest w pewnym sensie pracą czy się to komuś podoba czy nie. Tysiące lat istnienia naszego gatunku tego dowodzą.

A jak wielki wpływ na ówczesny świat ma prostytucja niech świadczy protest "ekskluzywnych" prostytutek również w Hiszpanii. Tamtejsze panie do towarzystwa w odpowiedzi na pogarszającą się sytuację w kraju zagroziły zawieszeniem świadczenia usług dla lokalnych wysoko postawionych bankierów, polityków, bogatych biznesmenów... W skrócie każdemu który ma coś do powiedzenia odnośnie rządzenia krajem. Protestujące panie znają swoją wartość i wiedzą że decydenci bez nich sobie nie poradzą. Czy to przyniesie skutek? Nie wiadomo. Na pewno okaże się ile taki człowiek jest w stanie wytrzymać bez płatnego zaspakajania swoich instynktów:P

piątek, 23 marca 2012

Czego w Polsce nie wolno?

Zdecydowanie nie wolno obrażać uczuć religijnych. Bo prokuratura już czeka. A potem sąd. A na koniec kara w postaci grzywny a nawet więzienia do lat dwóch. Witam ponownie w newsie tygodnia, którego wybrałem jako najfajniejszego zupełnie subiektywnie, bo najprościej się w nim ponabijać z polaków różnej maści

Falubaz Zielona Góra, ten żużlowy klub został drużynowym mistrzem Polski na początku października roku ubiegłego. W noc poprzedzającą finałowe starcie kibice falubazu szukając wsparcia sił najwyższych zawiesili na szyi największego Jezusa na świecie wielki 40 metrowy szalik ich ukochanego klubu. Świebodziński Jezus najwidoczniej zdziałał cud i Falubaz wygrał pierwsze miejsce na podium, nie był jednak z kibicami już po meczu gdy starli się z policją. W zamieszkach zginął jeden z nich a policjantka została ciężko ranna.

Cała sytuacja zwieszenia gigantycznego szalika na ramionach Jezusa ze Świebodzina w normalnych krajach rozeszłaby się po kościach. Po prostu zwykły prank, dowcip, happening. Nikomu nie stała się krzywda, Jezus stoi dalej tak jak stał i nadal ze swojego piedestału patroluje bezkresne stepy Świebodzińskich łąk. Śledztwo dotyczące kto zawiesił szalik zakończyło się wraz z odkryciem sytuacji, kibice Falubazu byli winni  ale odpowiedzialność grupową ciężko zastosować przy karaniu bo jest ich w regionie kilka tysięcy.

Zdawałoby się że to już koniec parodii, że można przejść do dnia codziennego bez zakłóceń. Nie w tym kraju!Zadziałał bowiem dobrze znany w Polsce "łańcuszek głupoty".  

Pierwsi byli wierni uczęszczający do okolicznej parafii, niektórym wybryk się spodobał i uważali że posiadanie takiego kibica jak Jezus jest zaszczytem, inni skorzy do żartów nie byli i molestowali proboszcza który pomnik wystawiał żeby coś w tej sprawie zrobić. Ksiądz proboszcz żeby uciszyć dewotki i dewotów złożył doniesienie do prokuratury w Zielonej Górze. O co? Nie o niszczenie mienia, co byłoby logiczne, nie o włamanie, nie o wandalizm. Proboszcz złożył doniesienie że zostały obrażone uczucia religijne. Wspaniałe.

Proboszcz był drugi w łańcuszku głupoty. Sprawa trafiła na policję a następnie do prokuratury. Ta o dziwo sprawę oddala, z nie wiadomo jakich powodów. Co się okazuje w zeszłym tygodniu, sprawa wraca do sądu na zlecenie Zielono Górskiej prokuratury. Prokurator w swojej mądrości wszczyna śledztwo a sąd to wszystko akceptuje przyglądając się z dystansem zamiast natychmiast umorzyć, zlikwidować zabić ognień póki pożar mały.

Do czego tutaj piję w szczególności? Poza oczywistym dowcipem z wymiaru sprawiedliwości. Gdzie tu do cholery jest obraza uczuć religijnych?

Ludzie! opanujcie się. To jest pomnik Jezusa giganta przyozdobionego 40 metrowym szalikiem coby mu na zimę cieplej było. Nikt się na niego nie załatwił, nikt nie próbował obrazić wiary wykrzykując antyreligijne hasła, nikt nie chciał go spalić w imię wojny z wiarą katolicką. Po co to wszystko? 
I jeszcze ta kpina z policją, prokuraturą, sądem, gdzie nie znalazła się jedna rozsądna osoba żeby przerwać tą farsę tracąc kasę z budżetu.
Kpina Kpina i jeszcze raz kpina.

Sprawa przypomina trochę sytuację sołtysa z malutkiej miejscowości Gracze na dolnym śląsku, który na swoim blogu doklejał Tuskowi wąsy i swastyki a Komorowskiemu sowieckie gwiazdy. Żalił sie na blogu wielokrotnie że ma mało wejść. Stroną nie interesowały się media, nie interesowali sie internauci, nie interesowali się obrońcy uciśnionych. Zainteresowało sie ABW! :) A że ciężko jest zdobyć ABW nakaz na przeszukanie kompa pedofila czy innego zboczeńca, postanowili pójść na łatwiznę i spacyfikowali sołtysa który krzywdę Wielkiej Polsce czynił niesamowitą.
Kpina?

---------------------------------------
Serdeczne dzięki za datki :) podziwiajcie więc moje mistrzowskie umiejętności w HTML których użyłem do stworzenia kolumny sponsorskiej
jo;p

piątek, 16 marca 2012

O żałobie narodowej. Historia

Temat starszy ale zostanie aktualny, bo coś czuje że tych żałób będzie w przyszłości jeszcze trochę.Kiedy prezydent Komorowski ogłosił żałobę narodową postanowiłem zasięgnąć historii naszego pięknego kraju i sprawdziłem skąd się wzięła ta żałoba? Czym była kiedyś spowodowana?

Ku mojemu zdziwieniu pierwsza żałoba narodowa była ogłoszona dawno temu po upadku powstania styczniowego w 1863 roku. Żałoba była wtedy ogłoszona oczywiście mało medialnie i raczej pocztą pantoflową, nie było telewizji i radia, jednym manifestem cały naród wiedział o aktualnych wydarzeniach. smutek był w przeciwieństwie do czasów obecnych autentyczny. Kobiety ubierały się na czarno, rezygnowały z biżuterii, w kościołach odprawiano nabożeństwa żałobne, a mężczyźni powstrzymywali się na przykład od picia dużych ilości alkoholu. 

Żałoba narodowa w podobnym tonie trwała po śmierci umiłowanego marszałka Józefa Piłsudskiego. Płacz po naczelnym wodzu wojsk przypominał ten po nieudanych powstaniach, w państwie pojawiła się obawa o przyszłość i był to smutek zrozumiały i uzasadniony.

Od czasu odzyskania przez Polskę niepodległości żałoba narodowa była ogłaszana 24 razy w tym 14 razy po 89 roku. Kiedyś była wyrażana absolutnym smutkiem i obawą o przyszłość a dziś groźbą odwołania imprez masowych czy też niemożliwością obejrzenia ulubionych serialów w telewizji. 

"Smutni" prezenterzy ubrani na czarno, czarne wstążki przypięte do klap polityków i cały internet na czarno. Dziś żałoba ma kojarzyć się z depresją i samobiczowaniem się...
Dlaczego? Bo jesteśmy narodem który uprawia sex poprzez onanizm własnym smutkiem? Do takich wniosków można dojść.

A merytorycznie?
W czym śmierć kilkunastu osób które giną na polskich drogach każdego weekendu jest gorsza od śmierci 16 osób w katastrofie kolejowej? Profesor Nałęcz, doradca prezydenta Komorowskiego ma odpowiedź: Otóż "te kilkanaście osób na drogach ginie oddzielnie, a Ci na kolei zginęli razem". Ot i cała różnica widziana okiem polityka który jest współodpowiedzialny za ogłoszenie ostatniej żałoby.

Uwaga polityków która skupia się nad ciałami zabitych również jest zastanawiająca. Współczesny lans widziany oczami polityka; Wstaje sobie pewnego pięknego poranka i sprawdza czy nie ma gdzieś jakiejś tragedii żeby się polansować. Nadziei żadnej dla polityków już nie widzę, to jest bardziej żałosne od polityki PiS-u w sprawie katastrofy smoleńskiej. ŻAL!

Jest wielki wypadek kolejowy, przyjeżdża premier ubrany w swoją sławną "kryzysową kurtkę" po paru godzinach, trzeba się nim zająć i odpowiadać na jego głupie pytania. Ratownikom się przeszkadza bo premier się przygląda i "dba" o sprawną akcję ratunkową. Po chwili przyjeżdża prezydent i sprawa się powtarza. Do szpitala przyjeżdża minister zdrowia Arłukowicz. PO CO?! Są procedury które służby ratunkowe/porządkowe wypełniają wzorowo, a ich jedyną nagrodą okazuje się wypowiedź premiera Tuska że państwo polskie zdało egzamin.... Ręce opadają w rezygnacji. Człowiek ma dość takiego zachowania rządzących.

Żałoba narodowa nie ma już żadnego znaczenia. Dziś jest to ustawowy nakaz smutku bo zdarzył sie gdzieś nieszczęśliwy wypadek w którym ginie więcej niż jedna osoba. News godny nagłośnienia przez media ale nie na ogólnopolską żałobę! Ludzie ogarnijcie się.


I tym oto sposobem życzę sobie jak najmniej smutku w nadchodzących miesiącach, bo idąc tym tempem kolejna żałoba zostanie ogłoszona jeszcze przed rokiem 2013.

Zbiórka kasy

Zbiórka kasy wyjaśniona w karcie "zbiórka na utrzymanie strony". Dodałem również wygodny dział kontaktu gdzie możecie mi wrzucać w prywatnych mailach a także inicjatywa: "kontestuj" w której zachęcam do anarchizmu jak to niektórzy interpretują. Pierwsze wpłaty na minimalne sumy już wpłynęły (zostaną wymienione gdy zechce mi się zrobić listę) i dzięki temu biorę się do roboty. Uruchamiam niniejszym cotygodniowy serwis dotyczący najważniejszych według mediów sytuacji w kraju gdzie komentuje ich wątpliwą powagę. Nie oglądaj wiadomości! Zrobię to za Ciebie :)

czwartek, 8 marca 2012

Kony 2012, czyli jak wspierać bandytów walcząc z bandytami.

W ciągu dwóch ostatnich dni w sferze Facebooka i YouTube ogromną popularność zdobył film organizacji 'Invisible children' pt. "Kony 2012", dotyczący apelu o schwytanie afrykańskiego zbrodniarza wojennego o nazwisku Joseph Kony. Cały 'hype' w okół tego filmu wzbudził we mnie złość i zmusił mnie do zareagowania tym tekstem, ponieważ jest to akcja słuszna w zamierzeniach ale która ma na celu walkę z wiatrakami przy okazji czyniąca jeszcze większe zło niż te z którym walczy.

Dla tych którzy nie wiedzą Joseph Kony to partyzant z Ugandy, lider Lord's Resistance Army (LRA) w Afryce centralnej, który od 26 lat zarządza tworzoną przez siebie armią ponad 30 tysięcy dzieci. Owa armia składa się z dzieci które zostają porwane od swoich rodziców w wieku od 3 do 10 lat, dzieci są maltretowane, upajane alkoholem i otumaniane narkotykami. Po takiej terapii chłopcy dostają do ręki karabin i często zabijają własne rodziny a dziewczynki są przygotowywane do prostytucji. Kto widział film "Krwawy Diament" z Leonardo DiCaprio powinien załapać ogólny obraz. Dzieje się źle.

Joseph Kony jak przypomina film znajduje się obecnie na pierwszym miejscu rankingu największych zbrodniarzy wojennych prowadzonym przez Międzynarodowy Trybunał Karny. Po atakach na World Trade Center 11 września 2001 roku, rząd Stanów Zjednoczonych umieścił go na liście terrorystów i od tamtej pory ściga go jako terrorystę. Od tamtej pory jego aktywność przestała się rozwijać.

Organizacja Invisible Chlirden powstała na rzecz ratowania dzieci przed działalnością zbrodniarza. Założył ją Jason Russell który podczas pobytu w Ugandzie odkrył co się dzieje z tamtejszymi dziećmi. Następnie poprzysiągł sobie że będzie walczył z Konym na wszelkie możliwe sposoby. Należy mu się za to pełen szacunek ale każdy nawet najszlachetniejszy człowiek potrafi popełniać błędy.

Zbiórka pieniędzy jaką przeprowadza organizacja idzie na pomoc dla afryki, a głównie dla Ugandy gdzie działa Kony. Twórcy i zarządzający organizacją Invisible Children rzeczywiście nie wzbogacają się na donacjach które na dzień dzisiejszy idą już w miliony dolarów. Po głębszej analizie raportów finansowych które można znaleźć tutaj można wywnioskować że wydają pieniądze w podobny sposób do naszego WOŚP, z zaznaczeniem większej dywersyfikacji wydatków. Co szczególnie zwróciło moja uwagę to raport na rok 2011, Wydatki osiągnęły sumę ponad 8 mln dolarów z czego 270 tys zasiliło MEND (Movement for the Emancipation of the Niger Delta) 

MEND to organizacja która przy współpracy z rządami krajów doliny Nigru zabezpiecza w sposób militarny pola naftowe do bezpiecznej eksploatacji. Tak przynajmniej ma w statucie. Prawda jest jednak taka że MEND to przykrywka dla wielu prywatnych armii które atakują złoża ropy eksploatowane przez prywatne firmy z innych krajów a następnie zajmują je na swoją korzyść. MEND ma na swoim koncie ataki na oficjeli firm naftowych z całego świata, ataki na narodowe banki a także próby obalenia rządów. W wielu ich akcjach zgineło setki ludzi w tym obywatele krajów zachodnich, MEND zajmuje się walką partyzancką, niszczeniem mienia, sabotażem i porwaniami. 
W Ugandzie MEND pomaga w szkoleniu oficjalnej armii państwowej do walki z Josephem Kony. Śmiem twierdzić że właśnie z tego powodów otrzymali od organizacji Invisible Children znaczne sumy pieniędzy. 

Problem jest jednak taki że armia Ugandzka którą zbroi szlachetna idea walki z Josephem Kony dopuszcza się dziś jak i wcześniej czynów karygodnych. Wioski które odwiedzała zostawiała splądrowane i spalone, a tamtejsze kobiety zostały zgwałcone.

Jason Russel walczy z Josephem Konym za wszelką cenę, ta wszelka cena to finansowanie organizacji paramilitarnych które nie szczycą się większą moralnością od człowieka za którym gonią.


Sama akcja "KONY 2012" budzi we mnie również mieszane odczucia. Sposób w jaki działają dzisiaj social media odzwierciedla jak łatwo impulsami sterować ogromnym tłumem ludzi. Nie tak dawno cały świat protestował przeciwko ACTA/SOPA/PIPA. Dziś po tych akcjach nie ma już śladu. Co może martwić w tych pospolitych ruszeniach to kierunek w którym idą i przeciwko czemu chcą walczyć.

Dzisiejsza sytuacja w Syrii jest dziesiątki razy trudniejsza niż w Ugandzie, skąd Joseph Kony już najprawdopodobniej uciekł i pod presją akcji zmienił swoje nawyki. W Syrii odbywa się dziś masowa rzeź na którą zachód ledwo zwraca uwagę tylko gdy trzeba ewakuować ich dziennikarzy. W Syrii mamy współczesny holocaust gdzie giną już setki tysięcy ludzi z rozkazu dyktatora a świat tak jak kiedyś tylko się przygląda. Na prawdę są dziś ważniejsze problemy na świecie.

Chcialem na to zwrócić uwagę bo film "Kony 2012" nie wzbudza we mnie żadnych większych emocji. Ot kolejna akcja na zbieranie pieniędzy które pójdą na kolejny niezwiązany z tematem cel. Zanim wyślecie takim organizacjom swoje pieniądze, musicie to robić z przekonania a żeby osiągnąć przekonanie trzeba zainteresować się tematem.

Pozdrawiam
----------------------------
Autor tekstu śledzi wydarzenia w afryce od dłuższego czasu i wiedział kim jest Joseph Kony zanim stał się popularny. Autor zastrzega sobie prawo do wyśmiewania ludzi którzy działają charytatywnie pod wpływem emocji i współczucia a tym bardziej pod wpływem Facebooka.

wykop